Miała w oku ten błysk,czarne włosy,długie nogi.
Nie pochodziła z patologii,lecz plik hajsu był
dla niej czymś obcym.
Często spacerowała po ciemnych ulicach Warszawy.
Kumple,znajomi?Raczej ceniła samotne klimaty.
I tak pewnego dnia wyszła do szkoły rano.
Tuż obok kilku gości urządziło Las Vegas Parano.
Zapytali jej,czy się dołączy,ona bez wahania
przytaknęła.
Szkoły i tak nie lubiła,a chwila w towarzystwie była
dla niej bezcenna.
Zaproponowali jej piwo,papierosa,i w ogóle.
Porozmawiali chwilę,powiedziała że tego potrzebuje.
Ej nie chcesz zarobić?Zapytali się z zaciekawieniem.
Co to za praca?Podpytała z ciężkim brzmieniem.
Poszli coś jej pokazać,serce jej waliło mocno.
Doszli do budynku,z którego ludzie wychodzili z forsą.
To bank, w sumie niezły,kolumny jak z obrazka.
A twarz dziewczny powoli zaczęła wygasać.
Trzech mężczyzn i ona,to ma być niezła ekipa.
Do zrobienia hardkoru i trochę hajsu #Watykan.
Na początku Sara nie chciała się w to wrobić.
Lecz zaczęła myśleć,że życie nie ma skrótów,
to nie akronim.
Wszystko miało przebiec na perfect,poniedziałek 22.
Czarna Beema podjeżdża na miejsce,w którym pękną
dobre uczucia.
Kominiary,klamy,kamizelki-bez amatorki,niczym w filmie
"Iluzja"
Policzyli do trzech,wyszli z auta powoli i ze spokojem.
Lecz w środku te dwie sprawy będą już da nich wrogiem.
Blondyn wycelował w bankierkę,no wiesz hajs na stół i tak dalej.
Na szczęście w środku było tylko dwóch typów,dresiarz i jakiś gajer.
Minęło 15 minut,torba z forsą już jest ich.
Wtem tu nagle policjant wparował do drzwi.
Lecz nie zostanie bohaterem,chyba raczej nie dziś.
Zamienili auto,lepiej dmuchać na zimne.
Kierują się na Pragę,do domu z butelką czystej.
Tam już tylko party hard i tak do upadłego.
Nikt nic nie wywęszył z resztą mają to gdzieś,elo.
Po dwóch miesiącach Sara postanowiła wyjechać.
Kierunek?Germany,do siostry coś tam pozwiedzać.
Oczy starszej siostry pokazywały zdziwienie.
W drzwiach stoi Sara,prawie padła na ziemię.
Monika,bo tak miała na imię pracowała w restauracji.
Zawsze pragnęła robić w tej branży.
Zaparzyła herbaty,opowiedziała,co u niej.
Sara o sprawie w banku naturalnie miała
gębę na kłódkę.
Poszła się wykąpać,była strasznie zmęczona.
Położyła się i liczyła,że dalej będzie ponad.
Wstaje rano,już jest po dziesiątej.
Siostra w pracy,zostawiła kartkę:będę wieczorem.
Miała dziwne uczucie,że zaraz coś się stanie.
Wzięła kilka wdechów i wszystko miało być fajnie.
Nagle słyszy pukanie do drzwi,może to jakiś sąsiad.
Niepewnym krokiem się zbliża,chce spojrzeć przez wizjer.
Wejście zostało kopnięte,ona sama też padła.
Oszołomiona widzi ledwo,tylko czarne mroczki.
To policjant z banku,który ponoć został postrzelony.
Pragnął tylko zemsty,już nikt nigdy nie usłyszał
o nich.

0 komentarze:
Prześlij komentarz