Stałem nad przepaścią,dno swe oczy otworzyło.
Poczułem obcych rąk dotyk,zacząłem cieszyć się chwilą.
Całe moje tło ciemność pokryła.
Teraz wiem,że to inny wymiar.
Ze sobą Cię tam zabiorę,byś zrozumiała strach.
Nie mów nic,słowa i tak zwieje wiatr.
Jesteśmy tylko okruchem na talerzu świata tego.
Im prędzej to pojmiesz,tym prędzej zdobędziesz niebo.
Ja wiem ile wart jestem w tej szarości całej.
Bowiem przez wydarzeń parę kimś innym się stałem.
Niebieski dym wypuszczam,myśli jak oszalałe wirują.
Powietrzem się zatruwam,które ludzie rujnują.
Przez słowa,teraz się zastanawiam czemu sam jestem.
Życie dziwne jest,a pasja to jeszcze pretekst żeby
istnieć.
Najgorsze zdjęcia są,wiesz przypominasz sobie
wszystko wtedy.
Ta czynność nie zawsze do przyjemnych należy.
Miewam sny po,których podchodzę do lustra.
Wniosek jeden jest,do kupy poskładać uczucia.
Piszę trochę inaczej,z pół roku temu tylko
chillout.
Ale zmieniamy się,zmienia się sposób życia.
Może to przelotne,może minie to kiedyś.
Jednak bez ustanku o tym piszę,co mi
na sercu leży.
Przez to może straciłem coś,lecz straty
są potrzebne.
Żebyś w porę zrozumiał,że życie to nie Disney XD.
Bałem się kiedyś,teraz odwagi mam więcej.
Lecz kto się nie boi będąc w sumie jeszcze dzieckiem.
Dzisiaj jestem dumny,że do pewnych spraw przyznaję się.
Bo nie każdy powie:zrobiłem źle.
Pamiętaj,wszystko wróci do ciebie w tempie TGV.

0 komentarze:
Prześlij komentarz